Ile razy wyświetlano ten blog?

sobota, 16 maja 2015

Rozdział 5 -''Mam pomysł' cz.2

*Violetta*
-Halo?-odebrał nie przestając mnie całować. Byłam ciekawa kto dzwoni.-Trochę jestem zajęty... Mhm-odpowiedział do osoby po drugiej stronie- Spadaj! - podniósł lekko głos i się rozłączył.
-Kto to?- spytałam gdy skończyliśmy 
-Feder, czy on to robi specjalnie? Zawsze wpakowuje swoje trzy grosze gdy próbujemy się pocałować
*Leon*
Wkurzyłem się na Federico kiedy zadzwonił. Ale jedno jest pewne kocham Vilu nad życie nie mógłbym jej opuścić. 
-Mam pomysł!- powiedziałem i zacząłem rozpinać koszule. 
-Co ty robisz?- spojrzała na mnie ze wzrokiem 'wariat'
-Jesteśmy przecież na plaży co nie. Wejdżmy do wody.
-Nie uważasz że jest troche za późno.- zdziwiła się Violka
-Violetta!Czy mam cię wrzucić do tej wody.- wiedziałem że nie chciałabym to zrobił.
-Okey, niech ci będzie
Po chwili była już w samej bieliźnie.Zdjąłem spodnie i resztę odzienia. Podeszliśmy bliżej wody. Bała się wejść. Poszedłem przodem.
-Wcale nie jest taka zimna.-próbowałem ją odważyć , gdy wszedłem do morza, ale się odwróciła i zaczęła wracać do 'naszej zatoki'.Wyszedłem z wody i objąłem ją od tyłu w talii i podniosłem  lekko nad piasek.
-Aaa...!Leon!!!Puść mnie !!-zaciągnąłem  ją do wody. wiedziałem że Violka się przestraszy, bo jest niższa trochę ode mnie.
-Puść mnie!-krzyczała
-Jesteś pewna?-pokiwała głową. Powoli ja puściłem.Zgadłem. Jestem genialny. Zaczęła się przytulać gdy woda sięgała po podbródek.
-Jak mogłeś?!
-Spokojnie, jestem tu.- pocałowałem ja w głowę. Po 5 minutach w wodzie poczułem jak dziewczyna się trzęsie.
-Zimno ci?-zacząłem się martwić że się rozchoruje.
-Mhm..Możemy już wyjść?-spytała lekko ochrypniętym głosem. 
-Tak, jasne, chodź.- wychodziliśmy trzymając się za ręce.Gdy wróciliśmy na miejsce zauważyłem sine usta Violetty. Wziąłem zapasowy koc i ją okryłem.
-Która godzina?- spytała ziewając.
-Kurde!23;47!Musimy już wracać.-odpowiedziałem i się ubraliśmy. Po ośmiu minutach już wracaliśmy. Vilu się przytuliła.Musiał być zmęczona. Schowałem wszystko do bagażnika. W nim miałem bluzę z polarem, którą dałem dziewczynie aby było jej cieplej. Byłem zmęczony, ale włączyłem ogrzewanie dla niej. Po dwóch minutach spała.
***20 minut później***
Dojechaliśmy pod ville Castillo, moja księżniczka wciąż spała. Nie chciałem jej budzić, ale miała klucze do swojego domu. German wyjechał na kilka dni do Madrytu, więc w domu był  tylko Olga. Pewnie już śpi, jest po północy. Znalazłem torebkę Vilu i wyjąłem klucze .Wziąłem ją na ręce i zaniosłem na górę do pokoju.Gdy wchodziłem po schodach musiałem oczywiście, no musiałem jak to ja potknąć się, przez co obudziłem ukochaną.
-Leon, co się stało?- zaczęła się budzić
-Nic się nie dzieje, jesteśmy w domu.-uśmiechnąłem się do niej, a ona się we mnie wtuliła. Weszliśmy do jej jeszcze różowego pokoju.Położyłem ja na łóżku.Musiałem jeszcze zejść do auta po torbę z ciuchami. 
-Gdzie idziesz?-spytała mnie zaspana Viola
-Zaraz wrócę, idę po swoje rzeczy.
Na dole spotkałem Olgę
-Leoś a co ty tu robisz kochaniutki?
-Yyy... ja miałem dzisiaj u Violetty
-Może jesteście głodni?
-Nie podziękujemy.
-A gdzie Violcia?
-U siebie.
Wyszedłem i wyjąłem torbę z ubraniami z bagażnika.Wróciłem do mojej kochanej Vilu.
-Czemu nie śpisz? Jest po północy-zmartwiłem się, źle wyglądała.
-Nie mogę zasnąć
-Dlaczego?
-Myślę o Tobie...o Nas-odpowiedziała smutnie-Myślałam o naszej przyszłości. Co będzie z nami? Czy jak zerwiemy,to czy dam sobie radę bez ciebie?Niedługo kończymy Studio. Stracimy kontakt z niektórymi. Czy my też stracimy kontakt?-zadała tyle pytań że nie wiedziałem co powiedzieć.Ale jedno wiedziałem na pewno.
-Violetta, jak możesz myśleć że stracimy kontakt.Violu jesteś moim światem. Kocham Cię!-pocałowałem ja na dowód. Potem wstał i chwiejnym krokiem wyszła. Podeszłem do półki i wziąłem album ze zdjęciami.Wtedy weszła Vilu z pościelą dla mnie.Połozayła ją na fotelu i przysiadła do mnie na łóżku.
*Violetta*
Źle się czułam, kręciło mi się w głowie,ale porozmawiałam z Leonem o nas i przyniosłam mu pościel
Gdy weszłam oglądał album na łóżku. Usiadłam obok niego.
-Byłaś urocza jak byłaś mała- przeglądał zdjęcia jak jeszcze żyła moja mama.-Jesteś coraz piękniejsza, z dznia na dzień zakochuje  się w tobie.-lekko się zarumieniłam. Oglądaliśmy zdjęcia ze Studia On Beat. Nim się obejrzeliśmy był już 2 w nocy. Rozłożyłam dla Leona pościel obok mojego łóżka. Wzięłam szybki przysznic i włożyłam piżamkę. Leon poszedł do łazienki po mnie.Wrócił Leon z uśmięchniętą miną.Gdy spojrzał mn mnie jego mina zrzedła.
-Wszystko w porządku?-spytał zmartwiony i kucnął przede mną
-Tak.
-Połóż się spać. Jesteś przemęczona.-pocałował mnie w czoło i zgasił światlo
-Dobranoc-pożegnałam się i zamknełam oczy.
-Dobranoc.Kocham Cię.
Nie mogę zasnąć. Ciągle myślę o moim chłopaku. Ta randka była niesamowita. W zatoczce było tak romantycznie. Ach... jak ja go kocham
***45 minut później***
*Leon*
Nie mogłem zasnąć.Co chwilę słyszałem jak Vilu się przekręca z boku na bok.Wiedziałem że nie śpi.
-Leon, śpisz?- z zamyśleń wyrwał mnie głos mojej ukochanej.
-Nie.
-Mogęsię do ciebie przytulić?-po tonie jej głosu poznałem że robi swoje maślane oczka.
-Jasne.-podniosłem kołdrę a Violka wzieła poduszkę i położyła się. Przykryłem ją i przytuliłem. A ona połozyła głowe na mojej klacie.Kiedy mam Vilu przy sobie wiem że naszej miłości nic nie przezwycięży. Nadal nie mogłem zasnąć, czułem że o czymś zapomniałem.Moja dziewczyna już spała. Ja nadal rozmyślałem co (nie)zrobiłem. Niewiedziałem kiedy odpłynąłem w krainę Morfełusza
_______________________________
Hejka!!!
Oto druga część rozdziału
Nie wyszedł mi za bardzo nie miałam weny.
Jutro prawdopodobnie pojawi się One Shot.
buenas noches 
Besos : *: *

niedziela, 10 maja 2015

Rozdział 5 - ''Mam pomysł'' cz.1

*Violetta*
Zaczęłam malować paznokcie na czerwono. Szybko założyłam to. Nie wiedziałam że Jade ma tak dobry gust i wie co mi się podoba.Zeszłam na dół i zobaczyłam Leona ubranego w niebieską koszule w kratę i spodnie a'la rurki i czarne trampki. Nasze spojrzenia zetknęły się , lekko się zarumieniłam i spuściłam głowę.
-Pięknie wyglądasz!- powiedział mój chłopak i pocałował mnie na przywitanie
-Idźcie dzieciaczki  bo się spóźnicie!- powiedziała Jade a jaj się uśmiechnęłam mimowolnie. 
Leon jak zawsze otworzył mi drzwi do swojego auta, on zasiadł na miejscu kierowcy.
-To... Gdzie jedziemy?- spytałam zaciekawiona
-Niespodzianka- uśmiechnął się pod nosem
Poddałam się on jest uparty gorzej niż osioł.
***30 minut później***
Wjechaliśmy na jakiś parking.Meksykanin (od aut. dla nie kumatych to Leon ;)) wyjął kluczyki ze stacyjki. Wyszedł, obszedł samochód i otworzył mi drzwi. wyszłam z auta, Niespodziewanie ktoś zasłonił mi oczy, lekko się przestraszyłam.
-Spokojnie. To tylko ja - uspokoił mnie chłopak.
-Leon nie strasz mnie tak więcej
Idziemy z pięć minut. Leon   prowadzi mnie za rękę abym się nie wywróciła z zasłoniętymi oczami
Nagle się zatrzymaliśmy , chłopak zdjął mi przepaskę z oczu. Zaniemówiłam. Patrzyłam z zachwytem na morze w którym zatapiało się piękne, pomarańczowe słońce. Poczułam jak ukochany obejmuje w talii , przytula się i kładzie głowę na moim ramieniu. Jego oddech był taki spokojny. Poczułam że się uśmiecha. Staliśmy z 10 minut. Z moich zamyśleń wyrwał mnie głos
-Podoba ci się ?- spytał jakby nie znał odpowiedzi
-Tu...Tu jest wspaniale, niesamowicie!!!
-Cieszę się że ci się podoba.
chłopak ruszył a ja za nim nie wiedząc o co chodzi.złapałam go za rękę. Szliśmy razem przytuleni do siebie. Dopiero gdy zaczęło się ściemniać zauważyłam lekkie światło zza skał.
-Idziemy tam?-spytałam wskazując na światło, które było coraz bliżej.Nic nie odpowiedział tylko szliśmy dalej.Gdy doszliśmy moim brązowym tęczówkom ukazał się gwiezdny piknik. Jest rozłożony czerwony koc a na nim różności do jedzenia. Było uroczo. Nikt nie mógł nas zobaczyć ponieważ, byliśmy otoczeni skałami.To takie romantyczne z jego strony.Leon był niezwykly. Tak się postarał.
-Głodna?-zapytał mój chłopak
-Yhm-odpowiedziałam. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść tortille z warzywami i smażoną wieprzowiną.
Uwielbiam je.Podczas uroczej kolacji rozmawialiśmy o nas. Jesteśmy z sobą razem prawie dwa lata. Tyle przeżyliśmy że nic nie jest w stanie nas rozdzielić. Rozmowa zmieniła zupełnie tor gdy Leon zapytał
-Kochasz mnie?
-Czemu zadajesz to pytanie? Oczywiście że tak. Nie mogę bez ciebie żyć. Czy umiałbyś żyć bez tlenu?- zaprzeczył ruchem głowy-Ja mogę, ale tylko wtedy gdy jesteś blisko mnie- uśmiechnęłam się i usiadłam bliżej chłopaka.Pocałowałam go a on odwzajemnił.Gdy skończyliśmy, połżyliśmy się na kocu i w ciszy wpatrywaliśmy się w gwieździste nocne niebo. Położyłam głowę na torsie Leona
-Obiecuje że nigdy Cię nie zostawię , gdy będę chciał to zrobić, choć to się nie wydarzy chcę abyś mi przypomniała te słowa i ten wieczór
-Wiem ze nigdy mnie nie opuścisz , ani ja ciebie.A nawet jeśli, pójdę za tobą na koniec świata- uśmiechnełam się a Leon mocniej przytulił. Zaczął mnie całować ale teraz jakoś inaczej, bardziej namiętnie.Nagle telefon chłopaka zaczął dzwonić. Odebrał nie przestając mnie całować

====================================
Hejka!
Tak wiem strasznie ale to strasznie  krótki rozdział 
możecie mnie zabić pozwalam :) 
PRZEPRASZAM że tak późno ale mój komputer nie współgra ze mną 
Jak myślicie kto zadzwonił do Leona.
BESOS:* :*:*
Dulces Sueños

piątek, 1 maja 2015

Rozdział 4 - To był Marco, prawda?

*Francesca

3 dni temu wyszłam ze szpitala. Siedzieliśmy całą paczką u mnie, a Luca był na górze. Cami, Vilu, Nati i Lu pomogły mi przygotować coś do jedzenia. Po 10 min. siedzenia w kuchni wróciłyśmy z sokiem jabłkowym i pomarańczowym, kanapkami i popcornem. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, gdy nagle po domu rozległ się dzwonek do drzwi.
- Ja otworzę, a ty siedź. - zaproponował Federico.

*Federico

Otworzyłem drzwi, a moim oczom ukazał się ten cham, debil, psychol, głupek, debil, idiota Marco.
- Czego chcesz?! - powiedziałem prosto z mostu.
- Muszę się zobaczyć z Fran. - odwarknął zdesperowany. - Fran! Fran!! - zaczął krzyczeć.
- Nic nie musisz. Odwal się od niej. - powiedział wchodzący Leon. - Nie masz tu czego szukać. Idź już sobie! - po jego głosie można było wnioskować, że się wkurzył.
- Ale ja chcę to wyjaśnić! - tłumaczył się.
- Głuchy jesteś?! Wypad stąd! - po tych słowach zamknąłem mu drzwi przed nosem.
- To był Marco, prawda? - zapytała smutna Francesca.
- Nie martw się. Więcej cię nie skrzywdzi. - powiedział Leon po czym usiadł obok Violi i pocałował ją w policzek.
- Niech tylko spróbuje się do ciebie zbliżyć to pożałuje. Mam już plan co mu zrobić. - powiedziałem z powagą.

*Violetta

Po wizycie Marco wszyscy mieli skwaszone miny. Wtedy wpadłam na świetny pomysł.
- Może zaśpiewamy
Ven y canta
? - zaproponowałam.
- Co to za piosenka? - spytał Federico.
- To hymn Studio 21. - odpowiedziała Ludmiła.
- Nauczycie mnie?
- Pewnie! Nie ma problemu! - Leon wyjął gitarę i zaczął grać.
Po skończonej piosence Cami spytała
- Ej może coś obejrzymy?
- Pewnie, ale co ?
- Igrzyska Śmierci !! - zawołał Maxi.
- My z chęcią byśmy obejrzeli z wami, ale musimy iść. Fede, Viola zbieramy się! - wtrącił Leon.
- Szkoda. Może innym razem ? - powiedziała Fran.
- Fede..... Fede! FEDE!!!!! - próbował przemówić do patrzącego prawie przez 5 min. na Francescę chłopaka.
- Nie drzyj się! Już idę! - powiedział wybudzony z transu. Chłopaki poszli już się ubierać, a ja zostałam jeszcze na chwilé z resztą. Z korytarza słychać było kłótnie Leona i Federico.

*Leon

- Federico, szybciej! - pospieszałem kuzyna.
- Dobra, dobra bo okresu dostaniesz. - mruknął
- Coś ty powiedział?
- Nie słyszałeś?
- Żałuję, że cię przygarnąłem.
- Żałuję, że dotąd nie odrywałem Violetty.
- Uważaj na słowa, bo zaraz stąd wylecisz !
- Lecę bo chcę, lecę bo ży....
- Zamknij się !!! - krzyknąłem wkurzony. Przy drzwiach stała śmiejąca się Viola.
- No co ? - spytałem.
- Nie no nic. Idziecie czy mam iść sama ?
- Idziemy. - powiedzieliśmy razem.
- Obiecałem, że tego oto pajaca odstawię przed 20 bo moja matka chce z nim pogadać. - dodałem.
- Co? A ile ja mam niby lat, że masz mnie odprowadzać? - spytał Włoch.
- No właśnie, ile ty masz lat? Wyjawisz nam kawałek swojej tajemnicy? - zapytałem.
- A jak myślisz? Jak każdy 17!
Po tych słowach lekko chrząknąłem.
- No dobra, ty nie. Zawsze byłeś wyjątkiem.
- Chłopaki, ogarnijcie się! - przerwała Cami.
Droga do domu mijała spokojnie dopóki Fede nie zaczął się szturchać.
- Przestań. - powiedziałem przez zęby i tak go szturchnąłem, że wpadł do rowu z deszczówką.
- LEON !!!
- CO ?!
- Spokój !!! - krzyknęła Viola. - X-box was pocieszy ?
- Nie ! Federico sam może grać bo ja cię zabieram ze sobą.- powiedziałem.
- Co? Gdzie ? - pytała moja dziewczyna.
- Tego to tobie nie powiem.
- Więc pozostanę w niewiedzy do końca życia.
- Nie. Tylko do 20.
- A która jest godzina ?
- 19:25 - wtrącił Federico.
- Co? Ja biegnę wszystko przyszykować. - powiedziałem wychodząc.

*Violetta

- W takim razie ja cię odprowadze. - zaproponował Fede.
- Niech ci będzie. - powiedziałam z uśmiechem.
Federico odprowadził mnie do domu. Muszę się przygotować na randkę z Leonem. Ciekawe gdzie mnie zabiera. Mam 30 min. i muszę się wyrobić. Leon sobie trochę poczeka bo nie wyrobie się w tak krótkim czasie. Postanowiłam nałożyć sukienkę, którą dostałam od Jade. Bardzo ją lubię. Zmieniła się odkąd zamkneli jej brata. Ze wszystkich narzeczonych mojego taty to moja ulubiona. Teraz jest troskliwa i miła. Widać, że kocha tatę. Na włosach zrobiłam niewielkie loki. Wszystko ze sobą dobrze współgrało. Usłyszałam dzwonek do drzwi. To Leon.
- Ja otworzę, a ty się szykuj! - usłyszałam z dołu krzyk Jade.
Wow. Punktualny jest. Właśnie wybiła 20. Muszę jesCze pomalować paznokcie na mój ulubiony kolor.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Hejka!! <3
Tak, tak rozdział miał być wczoraj, ale nie zdążyłyśmy dodać :(
Ale ważne że jest dzisiaj.
Jak myślicie gdzie Leon zabrał Viole /
Może ktoś zgadnie. :)
Besos <3