Zaczęłam malować paznokcie na czerwono. Szybko założyłam to. Nie wiedziałam że Jade ma tak dobry gust i wie co mi się podoba.Zeszłam na dół i zobaczyłam Leona ubranego w niebieską koszule w kratę i spodnie a'la rurki i czarne trampki. Nasze spojrzenia zetknęły się , lekko się zarumieniłam i spuściłam głowę.
-Pięknie wyglądasz!- powiedział mój chłopak i pocałował mnie na przywitanie
-Idźcie dzieciaczki bo się spóźnicie!- powiedziała Jade a jaj się uśmiechnęłam mimowolnie.
Leon jak zawsze otworzył mi drzwi do swojego auta, on zasiadł na miejscu kierowcy.
-To... Gdzie jedziemy?- spytałam zaciekawiona
-Niespodzianka- uśmiechnął się pod nosem
Poddałam się on jest uparty gorzej niż osioł.
***30 minut później***
Wjechaliśmy na jakiś parking.Meksykanin (od aut. dla nie kumatych to Leon ;)) wyjął kluczyki ze stacyjki. Wyszedł, obszedł samochód i otworzył mi drzwi. wyszłam z auta, Niespodziewanie ktoś zasłonił mi oczy, lekko się przestraszyłam.
-Spokojnie. To tylko ja - uspokoił mnie chłopak.
-Leon nie strasz mnie tak więcej
Idziemy z pięć minut. Leon prowadzi mnie za rękę abym się nie wywróciła z zasłoniętymi oczami
Nagle się zatrzymaliśmy , chłopak zdjął mi przepaskę z oczu. Zaniemówiłam. Patrzyłam z zachwytem na morze w którym zatapiało się piękne, pomarańczowe słońce. Poczułam jak ukochany obejmuje w talii , przytula się i kładzie głowę na moim ramieniu. Jego oddech był taki spokojny. Poczułam że się uśmiecha. Staliśmy z 10 minut. Z moich zamyśleń wyrwał mnie głos
-Podoba ci się ?- spytał jakby nie znał odpowiedzi
-Tu...Tu jest wspaniale, niesamowicie!!!
-Cieszę się że ci się podoba.
chłopak ruszył a ja za nim nie wiedząc o co chodzi.złapałam go za rękę. Szliśmy razem przytuleni do siebie. Dopiero gdy zaczęło się ściemniać zauważyłam lekkie światło zza skał.
-Idziemy tam?-spytałam wskazując na światło, które było coraz bliżej.Nic nie odpowiedział tylko szliśmy dalej.Gdy doszliśmy moim brązowym tęczówkom ukazał się gwiezdny piknik. Jest rozłożony czerwony koc a na nim różności do jedzenia. Było uroczo. Nikt nie mógł nas zobaczyć ponieważ, byliśmy otoczeni skałami.To takie romantyczne z jego strony.Leon był niezwykly. Tak się postarał.
-Głodna?-zapytał mój chłopak
-Yhm-odpowiedziałam. Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść tortille z warzywami i smażoną wieprzowiną.
Uwielbiam je.Podczas uroczej kolacji rozmawialiśmy o nas. Jesteśmy z sobą razem prawie dwa lata. Tyle przeżyliśmy że nic nie jest w stanie nas rozdzielić. Rozmowa zmieniła zupełnie tor gdy Leon zapytał
-Kochasz mnie?
-Czemu zadajesz to pytanie? Oczywiście że tak. Nie mogę bez ciebie żyć. Czy umiałbyś żyć bez tlenu?- zaprzeczył ruchem głowy-Ja mogę, ale tylko wtedy gdy jesteś blisko mnie- uśmiechnęłam się i usiadłam bliżej chłopaka.Pocałowałam go a on odwzajemnił.Gdy skończyliśmy, połżyliśmy się na kocu i w ciszy wpatrywaliśmy się w gwieździste nocne niebo. Położyłam głowę na torsie Leona
-Obiecuje że nigdy Cię nie zostawię , gdy będę chciał to zrobić, choć to się nie wydarzy chcę abyś mi przypomniała te słowa i ten wieczór
-Wiem ze nigdy mnie nie opuścisz , ani ja ciebie.A nawet jeśli, pójdę za tobą na koniec świata- uśmiechnełam się a Leon mocniej przytulił. Zaczął mnie całować ale teraz jakoś inaczej, bardziej namiętnie.Nagle telefon chłopaka zaczął dzwonić. Odebrał nie przestając mnie całować
====================================
Hejka!
Tak wiem strasznie ale to strasznie krótki rozdział
możecie mnie zabić pozwalam :)
PRZEPRASZAM że tak późno ale mój komputer nie współgra ze mną
Jak myślicie kto zadzwonił do Leona.
BESOS:* :*:*
Dulces Sueños
Heeej <3
OdpowiedzUsuńNwm kto zadzwonil do Leona... Hmmmm ojciec Violi? Nie.... Nie mam pojęcia... O.o moze jego byla? XD
Supe rozdzial!
Do nexta
Kc ;3
<3