*Francesca*
Obudziłam się nieświadoma gdzie i kim jestem. Po chwili wszystko sobie przypominałam. Po moim rozgrzanym policzku spłynęła samotna łza. jak on mi mógł to zrobić? Dlaczego? Przy łóżku zobaczyłam dwa krzesła. Na jednym siedział pochrapujący tata, a na drugim wisiał płaszcz mamy. Pewnie długo tu już siedzą. Przy olbrzymich przeźroczystych drzwiach zauważyłam Lucę, który macha do mnie. Uśmiechnęłam się. Nie mogłam odmachać, moje ręce były bezwładne. Zaraz przy nim zważyłam opierających się o szybę i śpiących Brodweya, Cami, Maxiego i Andresa. Tuż przy nich w kucki spały Lu i Naty. Za nimi na krzesłach siedzieli Leon, Federico i Violetta. Vilu spała na ramieniu Leona. Jedynie byłam zdziwiona czemu Federico przyszedł. On mnie prawie nie zna. Widział mnie tylko raz, Mnie to nie przeszkadza to jest bardzo miłe. Przejął się tym co się stało choć mnie w ogolę nie zna. Właśnie gadał z Leonem. Śmiali się. Usłyszałam świst, był to Andreas, który zszedł z pozycji stojącej do siedzącej na podłodze. Spostrzegłam u niego palec w buzi. Chyba z tego chłopaki tak się śmiali. Ja też zaczęłam się głośno śmiać! Po krótkiej chwili mój tato się zbudził.
- Co się dzieje?! - spytał szybko. Mało co nie krzykną -wybudziła się! Dzięki Bogu! Byłaś w śpiączce przez dwa dni!Tak się martwiliśmy!
- I przyjechaliście tutaj z Włoch specjalnie dla mnie? - spytałam
- Oczywiście.
- A kiedy wychodzę ?
- Lekarz mówił że po obudzeniu musisz tutaj poleżeć tutaj ze dwa trzy dni.
- Tak długo?
- Chyba twój chłopak zważył że się wybudziłaś, bo podszedł do drzwi. - powiedział tata z uśmiechem i popatrzył na Fede.
- To nie jest mój chłopak tato. Poznaliśmy się kilka dni temu. To tylko przyjaciel - odpowiedziała mu - tak w ogolę gdzie mama?
- Poszła po kawę.
- A długo już tu siedzicie?
- Gdzieś od 7:30 rano a jest 15:53 więc trochę.
*Leon*
- Leon! - Budzi mnie Fede
- Co jest? Spytałem zaspany
- Fran się wybudziła
- Jak to?
- No normalnie. Spójrz! - Wskazał na łózko w którym leżała Fran rozmawiająca z tatą.
- Może wejdziemy tam? - zaproponowałem. Federico na to przystał. Lekko zapukał do drzwi, usłyszeliśmy głos Francesci nakazujące wejście. Oboje weszliśmy po cichu , tak aby nie budzić reszty.
- Hej! - Przywitała Fran lekko ochrypniętym głosem.
-Hej - Przywitaliśmy się -Dzień dobry Panu.
- Witajcie chłopcy... Ty - wskazał na Federico
- Ja? -Odezwał się niepewnym chwiejnym głosem.
- Tato proszę nie zaczynaj! - Błagała Francesca.
- Czy jesteś chłopakiem naszej Francescki? - Zwrócił się do Fede.
- J- ja? Nie - odpowiedział nadal niepewny.
- Nie bój się chłopcze. Nie skrzyczę cie za to!
- Ale ja naprawdę nie jestem chłopakiem Fran.
- A chciałbyś?
- Nie..... nie wiem. Nie poznałem jej zbyt dobrze. znamy się od kilku dni!
- Zakochałeś się kiedyś w dziewczynie od pierwszego wejrzenia? - Nadal ciągną temat.
- Nie najpierw muszę poznać lepiej dziewczynę, aby się w niej zakochać?
- O!!! I to mi się w tobie podoba.
Federico nic się nie odezwał tylko zarumienił lekko. Uśmiechnęłam się szeroko
- Sory dzieciaczki, ale idę załatwić potrzeby zaraz wracam. - Oznajmił tata Fran. Chwile po jego wyjściu wybuchnelismy śmiechem.
- Wyjdziesz za mnie - zadrwił Fede.
- Was to bawi ? - Zapytała dziewczyna.
- Tak troszkę ! hahahahahahha! - Powiedziałem śmiejąc się. Po chwili i Fran zaczęła się głośno śmiać. Ja i Fedrico śmieliśmy się jeszcze bardziej.
- Przestańcie, bo zaraz się poryczę z płakania. YYY... znaczy ze śmiechu!
- Jeśli będziesz się śmiać 15 min dziennie schudniesz 3 kg w rok. - powiedziałem
- Czyli sugerujesz mi że jestem gruba? - Spytała wkurzona.
- Nie, nie ! nic z tych rzeczy!
- A ja myślę, że tak!
I tak rozpoczęła się III Wojna Światowa. Jednak po dwóch minutach ktoś ją przerwał. Była to mama Francescki. Wchodziła tyłem z dwiema kawami.
- Przepraszam kochanie że t... Fran! córeczko! - własnie w tej chwili wylała napój na podłogę
To może my zawołamy sprzątaczkę? - spytał Fede i pociągnął mnie za ramię. Skierowaliśmy się w kierunku drzwi.
- O to wy już wychodzicie? - Spytał ojciec Franceski
- Nie.... Idziemy po sprzątaczkę. - Oznajmiłem
- A co się stało?
- Niech Pan sam zobaczy!
* Trzy godziny później*
*Francesca*
Rodzice już wyszli, ale to nie koniec wizyty. Przyszli wszyscy moi przyjaciele
- Francesca - mam pytanie - przemówił Andres.
- Tak?
- Czy Ty już sikałaś?
- Co?!
- To pytanie mnie zdziwiło.
- No bo poszłaś do kibla z Violą się wysikać. A do tej pory nie sikałaś, odechciało Ci się?
- Andres !!! Daj spokój z tym sikaniem - skarcił go Brodwey.
- Właściwie ja nie znam odpowiedzi na to pytanie. Wybacz mi Andres.
- Odpowiedział mu.
- Nawet nie wiesz jak się cieszymy, że się wybudziłaś! - krzyknęła Lu.
______________________________________________________
Hejka !!!
Oto rozdział 3.
Mam nadzieję , że się podoba! :*
Jest mała zmiana bloga. Teraz będę go prowadziła z Kairczką :* :*
Świetny :**
OdpowiedzUsuńDzięki :**
UsuńHAAHAHAHAHAHAHAHAH <3
OdpowiedzUsuńOjj kocie <3
przepraszam że tak późno <3
Ale z tym chłopakiem i sikaniem to mnie rozwaliłaś! <3
Rozdział
boski
cudny
świetny
piękny
idealny
wspaniały
dawaj szybkiego nexta!
Zapraszam do mnie!
Kocham <3
Ją się nie gniewam! <3
UsuńDziękuję, dziękuję :*
Next pewnie w czwartek a do ciebie zaraz wpadnę! :3
Następny rozdział to już współpraca moja i Kairczki !
Ją cię też kocham! <3